czwartek, 22 października 2015

Rozdział IV - Nie może być gorzej.




Szłam przed siebie, a każdy mój krok wywoływał lekkie trzęsienie ziemi. Byłam wściekła. Złość wprost emanowała ze mnie. Lecz nie oddaliłam się dość daleko by nie usłyszeć krzyku jakieś dziewczyny.
 
 - Stój!

Nim zdążyłam się odwrócić, przede mną wyrosły jak spod ziemi, co w sumie było całkiem możliwe, trzy szkielety. Jako córka Hadesa, zwykle miałam nad nimi władzę. Chciałam wbiec pomiędzy nie ale przypomniałam sobie o tej dziewczynie. Odwróciłam się na pięcie i ujrzałam Amy. Ta, zobaczywszy, że na nią patrzę, zawołała jeszcze raz:

 - Zatrzymaj się!

 No, ale ja nie słucham nikogo. Spojrzałam na nią z lekkim politowaniem. Jednak w tym spojrzeniu czaiła się odrobina groźby. Dziewczyna trochę się skuliła lecz podniosła rękę i pojawiły się następne dwa szkielety uzbrojone w ciężkie drewniane pałki. Samą dziewczynę otoczyła czarna mgła a nad jej głową pojawił się znak mego ojca. To była chyba najgorsza rzecz jaka mogła się stać w tym momencie. Do tego jeden ze szkieletów uniósł swą bladą rękę i zdzielił mnie pałką po głowie. Zemdlałam.

          

 ***


Słyszałam głosy i szepty, które rozlegały się wokół mnie. Zaczęłam się rozglądać.  Znajdowałam się w pokoju, którego ściany przywodziły na myśl mgłę. Ciemną, czarną mgłę. Byłam zdezorientowana. Co się tak właściwie stało? Kiedy tak myślałam przede mną uformował się olbrzymi czarny kształt. Zmrużyłam oczy, co okazało się trafnym pomysłem. Mgła opadła a ja ujrzałam wysokiego na trzy metry człowieka. Dobra to nie był człowiek. To był bóg. Hades. Ubrany był w czarną kurtkę i czarno-szare spodnie. Spojrzałam na niego z ledwo dostrzegalnym zaciekawieniem.

- Witaj Sally – powiedział. Jego głos był chłodny i przyprawiał o dreszcze.

- No, cześć – odpowiedziałam. Jeśli spodziewał się jakiegokolwiek szacunku z mojej strony to się grubo mylił.

- Zawsze taka jesteś? – zapytał z nutką poirytowania.

- Skoro jesteś moim ojcem to powinieneś wiedzieć jaka jestem – powiedziałam naburmuszona. „Znam” go od ok. jednej minuty i już zdążyłam go znienawidzić.

- Nie sprowadziłem cię tu byś się ze mną kłóciła. Mam dla ciebie sugestię i radzę ci ją wykorzystać. Tylko proszę mi się nie złościć bo sprawa dotyczy także twojej przybranej siostry.

- TO NIE JEST MOJA SIOSTRA! – krzyknęłam wymawiając każde słowo najdokładniej jak umiałam. No to mam przechlapane. Wydrzeć się na boga to już przesada ale co dopiero na teko z potężniejszych i do tego własnego ojca. Cóż, w takich sytuacjach można tylko powiedzieć „ups”.

- Tak, jest twoją siostrą. I nie krzycz – odparł z zadziwiającym spokojem. Milczałam. – Więc przejdźmy do rzeczy. Myślę, że wiem co się stanie gdy się obudzisz więc lepiej się nie zezłość na swą siostrę. Pod kilkoma względami jest odrobinie lepsza od ciebie. 

O nie, tego już za wiele. W tym momencie przypomniało mi się jak bardzo nienawidzę bogów.

- No, nie mam ci nic więcej do przekazania – powiedział i rozpłynął się w czarne mgle.



***


Czułam, że leżę na łóżku. Pewnie leżę w naszym „szpitalu”. Wokół siebie słyszę dwa głosy. 

- Jak myślisz, kiedy się obudzi?  - powiedział ktoś. Tego głosu nie byłam w stanie rozpoznać.

- Nie mam pojęcia. Dość mocno dostała – to Chejron. Na sto procent
.
- Dobrze, to ja już pójdę – odparł ten ktoś. Usłyszałam kroki.

- Powiedz proszę Amy, by na przyszłość uważała – zawołał za nim Chejron.

- Dobrze.    
                                                                     
Wspomnienie Amy napełniło mnie gniewem. Kiedy tylko ją zobaczę dziewczyna pożałuje, że się urodziła. Tak, będę miała słodką zemstę. Usiadłam na łóżku, otwierając jednocześnie oczy. Zobaczyłam Chejrona który kierował się w stronę drzwi. Odwrócił się jeszcze i zauważył mnie.

- O, obudziłaś się – powiedział i podszedł do mnie.

- Tak, i skoro już się obudziłam to nie zamierzam siedzieć tutaj. Muszę pogadać z kilkoma osobami – warknęłam wściekle.

- Sally, musisz jej wybaczyć. Ona nie wiedziała co robi.

- Wiedziała. Ja to wiem. Chciała to zrobić i zrobiła. Ja nie muszę jej wybaczać . 

Wstałam. Zakręciło mi się w głowie. O mało nie upadłam. Oparłam się o brzeg łóżka. Chejron korzystając z mojego chwilowego zmęczenia zaczął wygłaszać długi monolog na temat dlaczego nie powinnam mścić się na Amy. Ruszyłam powoli do drzwi, nie zważając na protesty centaura. Wyszłam na zewnątrz i natychmiast skierowałam się do domku Hadesa.


Sorry, że taki krótki. Następny będzie dłuższy Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Przepraszam za błędy ;)

2 komentarze = nowy rozdział  

środa, 14 października 2015

Rozdział III - Nienawidzę wszystkich, łącznie z samą sobą

Złe przeczucie nie chciało mnie opuścić.

O nie, nie, ona N I E może być... jakby to powiedzieć... moją siostrą.
Mówię w prost co myślę. I tak, właśnie myślę, że ona może być moją siostrą.

 ***
 
 Po kolacji udaliśmy się na ognisko.

Siadłam gdzieś z tyłu, w ciemnym miejscu i czekałam.
Na co?

Na to czyją córką okaże się tajemnicza dziewczyna. 
Chejron zaczął coś gadać.

- Oto nowe obozowiczki: Clary i Amy - i tak dalej. Acha, czyli ta dziewczyna ma na imię Amy.

Siedziałam tak, i rozmyślałam. Aż nagle ktoś mnie poklepał. Odwróciłam się w prawo i od razu poczułam, że popełniłam błąd.

Ktoś zakradł się od lewej strony i poczułam olbrzymie kopnięcie prądu. Jeśli byłoby odrobinę większe z pewnością bym umarła. 
Tak więc spadłam z kamienia na którym siedziałam. Leżałam na ziemi nie mogąc się podnieść. Tak mnie bolały wszystkie mięśnie. Dobra, już wtedy byłam rozwścieczona. Ale nagle spadła na mnie wielka kula wody. O nie... tego już za wiele.
Wtedy usłyszałam rechot i śmiechy zebranych. Ale najgłośniej śmiała się Daisy i Nikodem.

Pewnie jeszcze nie słyszeliście o nich. Opowiem wam.

W obozie dotychczas nie było nikogo od Hadesa (nie licząc już dawno umarłego Marka). Były za to dzieci od Zeusa i Posejdona. Zawsze myślałam, że przynajmniej dzieci pana mórz są miłe. Jednak w tym przypadku się myliłam.

Daisy jest córką Posejdona. Jest to najwredniejsza dziewczyna jaką w życiu spotkałam. Znienawidziłam ją od pojawienia się jej w obozie. Posejdon uznał ją zadziwiająco szybko. Jeszcze jeden powód z jakiego sobie ze mnie szydziła. Że mój rodzic nigdy mnie nie uzna, że nigdy nie zdobędę przyjaciół, nie będę miała chłopaka (nie zamierzałam mieć i nie zamierzam). 
 Potem doszli Michael i Nikodem. Zostali uznani przez Zeusa. 
Nikodem również mi dokuczał. Tylko, że od dokuczał w sposób siłowy (czyt. częste bójki itp. [ale ja i tak zawsze wygrywałam, chociaż te pioruny były nie fair])
 
Nikodem i Daisy zostali parą. To był koszmar. Ta dwójka to istne zło. Ale gdybyście widzieli ich miny gdy Hades mnie uznał. Hehe...

A więc wróćmy do sytuacji wejściowej (czy wyjściowej, nie mam pojęcia).

Leżałam tam, mokra (Daisy), obolała (Nikodem) i otoczona przez obozowiczów. Niektóży byli przestraszeni a inni zaśmiewali się do łez. Wreszcie pojawił się Chejron (tylko na niego mogłam liczyć w takich sytuacjach, no i oczywiście na siebie, rzecz jasna).

-Co tu się dzieje?! Sally wszystko dobrze? - pomógł mi stać. Ledwo trzymałam się na nogach. Jednak w takim stanie mogłam być niebezpiecznym przeciwnikiem. Odeszłam kilka kroków od Chejrona i spojrzałam na Daisy i jej chłopaka.

- Pożałujecie - powiedziałam cicho lecz z groźbą w głosie - nie spodziewajcie się łatwego życia.

Odwróciłam się i ziemia się zatrzęsła. Ruszyłam w stronę domku Hadesa.



I jak?
Piszcie komentarze czy podobało się wam.



2 komentarze = nowy rozdział
 



piątek, 9 października 2015

Rozdział II - Jest zarówno idealnie jaki fatalnie

Przybywam z następnym postem :3

Pytania do LBA w poprzednim poście ;)



Przeniosłam się do trzynastki. Wreszcie mam spokój od tych palantów. Siedzę przy własnym stole podczas posiłków, nikt się do mnie nie zbliża... po prostu cudnie!

Mimo iż teraz mieszkam sama i tak większość czasu spędzam w lesie.

Bawię się tam z Monsterem. Chodzi o tego piekielnego ogara. Tak wiem, nazwałam go potworem. Pasuje do niego.
Kilka razy przeniosłam się cieniem. Fajna zabawa, aczkolwiek rzadko jej używam. Przydaje się w bitwie o sztandar. tylko w tym problem, że mało kto próbuje mi przeszkodzić. Od czasu poprzedniej bitwy.

                                                                           ***


Było to tydzień po uznaniu mnie przez Hadesa. Znowu była bitwa o sztandar. Tym razem, dla odmiany, strzegłam naszego. Patrolowałam polane, na której postawiliśmy sztandar. Po drodze natknęłam się na przeciwników. Było ich pięciu. Dwaj od Hefajstosa i trzej o Aresa. Było ciężko. Zaczęłam się denerwować, ponieważ jeden z nich już pozbył się mojego sojusznika stojącego przy fladze. Nagle zaczęła się trząść ziemia. Jedno z mniejszych i słabszych drzew przewróciło się powalając dwóch przeciwników. Z resztą poszło dobrze. Zdobyłam sztandar.
Niestety tą akcję widziało sporo innych obozowiczów.

Tak więc, więcej już nie używam tej umiejętności. Powoduje zbyt duże straty w postaci roślin i drzew. 

Siedziałam przed moim domkiem i myślałam. Często to robię. Ale to nie jest jakieś tam zwyczajne myślenie. 

Teraz myślę o rodzinie. Mojej rodzinie, której tak naprawdę nie mam.

Ojciec - już wiem.
Matka - ?
Siostra - ?
Brat - ...
  
No właśnie. Teraz sobie uświadomiłam, że Mark był moim bratem. Tylko dlaczego, Hades uznał jego a mnie nie?!

Dobra, mam dość tego tematu. 

Misja... mówiłam wam już, że od zawsze marzę o misji. 
Chciałabym wreszcie wyruszyć w świat. Zobaczyć coś innego niż obóz.

Pewnie was zdziwi to, że ja nigdy nie widziałam niczego poza obozem i lasem. Nie widziałam miasta, samochodów, normalnych ludzi. Moje otoczenie nie zmieniało się przez 10 lat (tak, tak,10 nie dziewięć, pamiętajmy mam już 13 lat).

Już późno. Idę na kolację.
Siadam przy w ł a s n y m stoliku.
O widzę, że przybyły dwie nowe. Przyglądam im się uważnie. Zwykle od razu po wyglądzie potrafię rozpoznać ich rodzica. I zazwyczaj zgaduję.
Wspomniałam już jaka ja jestem skromna?

Pierwsza wygląda mi na dziecko Apollina.
 Co do drugiej, już nie byłam taka pewna.
Na oko jakieś 14-15 lat.
Czarne włosy, granatowe ciuchy.
E tam... pewnie od Hekate. Ale jakiś szósty zmysł podpowiadał mi, że tak nie jest.

wtorek, 6 października 2015

Nominacja LBA

Dziękuję bardzo za nominację LBA.
Dostałam ją od
z bloga http://o-obozie-herosow.blogspot.com

Odpowiedzi na pytania:

1. Dlaczego, blog w takiej, a nie innej tematyce? 
 
Bardzo spodobała mi się seria książek Riordana więc postanowiłam napisać o tym bloga ;)
 
2. Co sądzisz o pisaniu bloga w kilka osób?
 
 Ja tam wolę pisać osobno, ponieważ nie mam towarzyszko do pisania ale nie mam nic przeciwko pisaniu w kilka osób.
 
3. Masz konto na wattpadzie? :D
 
 Nie, ale postanawiam założyć.
 
4. Masz nauczyciela, którego możemy Ci pozazrdrościć?
 
 Hmm... raczej nie, ale każdy nauczycial moim zdaniem, jest wyjątkowy na swój sposób (moja pani z polskiego i przyrody)
 
5. Ulubiona książka?
 
 Co to za pytanie?!!??!! Nie mam jednej! (xD) 
A tak na serio: Zwiadowcy, Władca Pierścieni i seria PJ i OH.
 
6. Co sądzisz o naszym blogu?
 
 Bardzo fajny, ciekawy pomysł ;) (moją ulubioną postacią jest Hayden)
 
7. Ulubiony bohater z tego "czegoś"?
 
 Chodzi o książki? Jeśli tak to Halt ze Zwiadowców a jeśli o waszego bloga to Hayden.
 
8. Czy to twoja pierwsza nominacja do LBA? :D
 
 Owszem, xD
 
9. Ty też jesteś uzależniona od: "xd" ?
 
 Tak :P
 
10. Czy to twój pierwszy blog?
 
 Pierwszy, taki na poważnie.
 
11. Uczestniczysz w projektach typu: wolontariat, młodzi przedsiębiorczy, itp.?

N
Nie ale się zastanawiam nad czymś takim ;)
 
 
 
 Ja nominuję:
 
 Natis z bloga: http://nowezycieheroski.blogspot.com
Haiko z bloga: http://przygodyashley.blogspot.com
Cirille z bloga: http://bitwa-cierniowego-lasu.blogspot.com
 I bloga: http://przygody-za-czasow-zwiadowcow.blog.pl/
 
 
 Pytania:
1. Dlaczego akurat ten temat bloga?
2. Ulubiona książka i postać z niej?
3. Ulubiona piosenka i jej autor.
4. Czy to twój pierwszy blog?
5. Ulubiony rodzaj książek?
6. Jakie lubisz czytać blogi (o ile w ogóle jakieś czytasz)?
7. Lubisz oglądać filmy?
8. Ulubiony przedmiot szkolny?
9. Lubisz używać buźek, skrótów itp.? 
10. Uprawiasz jakieś sporty?
11. Czego się najbardziej boisz?
 
Wiem, pytania beznadziejne ;)
 
Pozdrawiam