Przybywam z następnym postem :3
Pytania do LBA w poprzednim poście ;)
Przeniosłam się do trzynastki. Wreszcie mam spokój od tych palantów. Siedzę przy własnym stole podczas posiłków, nikt się do mnie nie zbliża... po prostu cudnie!
Pytania do LBA w poprzednim poście ;)
Przeniosłam się do trzynastki. Wreszcie mam spokój od tych palantów. Siedzę przy własnym stole podczas posiłków, nikt się do mnie nie zbliża... po prostu cudnie!
Mimo iż teraz mieszkam sama i tak większość czasu spędzam w lesie.
Bawię się tam z Monsterem. Chodzi o tego piekielnego ogara. Tak wiem, nazwałam go potworem. Pasuje do niego.
Kilka razy przeniosłam się cieniem. Fajna zabawa, aczkolwiek rzadko jej używam. Przydaje się w bitwie o sztandar. tylko w tym problem, że mało kto próbuje mi przeszkodzić. Od czasu poprzedniej bitwy.
***
Było to tydzień po uznaniu mnie przez Hadesa. Znowu była bitwa o sztandar. Tym razem, dla odmiany, strzegłam naszego. Patrolowałam polane, na której postawiliśmy sztandar. Po drodze natknęłam się na przeciwników. Było ich pięciu. Dwaj od Hefajstosa i trzej o Aresa. Było ciężko. Zaczęłam się denerwować, ponieważ jeden z nich już pozbył się mojego sojusznika stojącego przy fladze. Nagle zaczęła się trząść ziemia. Jedno z mniejszych i słabszych drzew przewróciło się powalając dwóch przeciwników. Z resztą poszło dobrze. Zdobyłam sztandar.
Niestety tą akcję widziało sporo innych obozowiczów.
Tak więc, więcej już nie używam tej umiejętności. Powoduje zbyt duże straty w postaci roślin i drzew.
Siedziałam przed moim domkiem i myślałam. Często to robię. Ale to nie jest jakieś tam zwyczajne myślenie.
Teraz myślę o rodzinie. Mojej rodzinie, której tak naprawdę nie mam.
Ojciec - już wiem.
Matka - ?
Siostra - ?
Brat - ...
No właśnie. Teraz sobie uświadomiłam, że Mark był moim bratem. Tylko dlaczego, Hades uznał jego a mnie nie?!
Dobra, mam dość tego tematu.
Misja... mówiłam wam już, że od zawsze marzę o misji.
Chciałabym wreszcie wyruszyć w świat. Zobaczyć coś innego niż obóz.
Pewnie was zdziwi to, że ja nigdy nie widziałam niczego poza obozem i lasem. Nie widziałam miasta, samochodów, normalnych ludzi. Moje otoczenie nie zmieniało się przez 10 lat (tak, tak,10 nie dziewięć, pamiętajmy mam już 13 lat).
Już późno. Idę na kolację.
Siadam przy w ł a s n y m stoliku.
O widzę, że przybyły dwie nowe. Przyglądam im się uważnie. Zwykle od razu po wyglądzie potrafię rozpoznać ich rodzica. I zazwyczaj zgaduję.
Wspomniałam już jaka ja jestem skromna?
Pierwsza wygląda mi na dziecko Apollina.
Co do drugiej, już nie byłam taka pewna.
Na oko jakieś 14-15 lat.
Czarne włosy, granatowe ciuchy.
E tam... pewnie od Hekate. Ale jakiś szósty zmysł podpowiadał mi, że tak nie jest.
Cudowne cudowne :*
OdpowiedzUsuńPisz tak dalej
Kasiali
Witaj,
OdpowiedzUsuńCiekawe czy z kimś się zaprzyjaźni. Dobrze,,że akcja jest współcześnie. Właśnie zastanawiałam się w jakim czasie jest umiejscowiona. 13 lat. Myślałam, że ciut starsza. Ale ok.
Lecę dalej.
Pozdrawiam Irma.
pisanieff.blog.pl