sobota, 7 listopada 2015

Rozdział V - Poznaję najwredniejszą osobę na świecie.



Szłam szybko w kierunku domku Hadesa. O nie, ta dziewczyna nie będzie mi się tu rządzić. Jeszcze będzie mi wydawała rozkazy. Pożałuje tego. Kiedy się wściekałam do mojej głowy „wpływały” najgorsze scenariusze. Na nieszczęście, w takich momentach umiałam w ograniczonym stopniu przewidywać najgorszą przyszłość . Teraz ukazała mi się Amy. I nie uwierzycie, obok niej stała… Daisy. Podawały sobie ręce. Tylko nie przyjaźń. Te dwie, jako przyjaciółki?! Mogłabym się pomodlić do ojca lub do Apolla, no w końcu jest bogiem przepowiedni, by to nie była prawda. Żeby to był jeden z tych przypadków, w których się myliłam. Dla was może to nie jest jakiś straszny scenariusz ale dla mnie tak. I pewnie dziwicie się, jak można wściekać się na dziewczynę, którą dopiero się poznało.Można, ja mogę.  

                                                                                                                                                           
Doszłam do mojego domku. No od teraz nie całkiem mojego. Otworzyłam szarpnięciem drzwi i wmaszerowałam do środka, przy okazji trzaskając drzwiami jak najgłośniej się dało.
Opiszę wam jeszcze plan tego miejsca. Ma on trzy pokoje + łazienka. Jeden to taki wspólny, znajduje się w centrum. Od niego wychodzą trzy drzwi. Dwa prowadzą do oddzielnych pokoi a pozostałe do łazienki. Mój pokój znajduje się po lewej stronie. Nie wiecie ile czasu poświęciłam, by jakoś poukładać te wszystkie rzeczy na półkach. Chociaż nie mam ich za wiele, to nienawidzę układać. Uwielbiam mój pokój chociaż rzadko z niego korzystam. W nim znajduje się wielkie okno, które wychodzi na las. Niestety w drugim pokoju nie ma takiego. Są tylko trzy średniej wielkości okienka.  Dlatego wole mój pokój od tamtego.

Pierwsze spojrzenie na „nasz” główny pokój wprawiło mnie w jeszcze większy gniew. Moje wszystkie rzeczy leżały bez ładu i składu na środku pomieszczenia. Natychmiast skierowałam się w stronę mojego pokoju. Wparowałam do niego i zamarłam. Na mojej kanapie rozsiadła się, jak księżniczka na tronie, Amy. Ta na mój widok uśmiechnęła się krzywo i wstała.

- Och, witaj siostrzyczko. Jak miło cię poznać – powiedziała i się odwróciła i zaczęła oglądać pomieszczenie – mam przepiękny pokój, prawda?

A więc tak gramy. Nie myślcie sobie, że jestem osobą, która daje się ponieść emocją. Tylko jeśli coś okropnie mnie wkurzy, to lepiej się nie zbliżać. Choć na to nie wygląda, jestem bardzo rozsądna. Zawsze, albo raczej zazwyczaj, planuję, każde posunięcie i wypowiedziane słowa. Jestem mistrzynią ukrywania i manipulowania swoimi emocjami. W ciągu sekundy mogę się zmienić z rozwścieczonego konia w cichą jak myszkę. Jednak rzadko to robię z zewnątrz. To znaczy, że ktoś może to zobaczyć. To moja mocna strona. Większość myśli, że jak mnie rozwścieczy to wpadam w szał i nad sobą nie panuję. I wszystkich utrzymuję w takim przekonaniu. Użyje mojego planu tylko wtedy, kiedy będzie to potrzebne.                                                                                                                                                                                  
 A wiedzcie, że udawanie wściekłej to nie jest wcale takie łatwe zadanie. Miałam jednak dużo czasu by to opanować. Tak więc, nie dałam po sobie poznać, że się zamyśliłam i zaczęłam na nią naskakiwać.

- Wynoś się natychmiast z mojego pokoju! – darłam się, najgłośniej jak mogłam.

- Kochanie, przecież to jest mój pokój. Siostrzyczko uspokój się – zachowywała się tak jak córka Afrodyty. A ich szczególnie nie lubię.

-Nie mów do mnie siostrzyczko!

- Ale mogę! Wiedz, że jestem o dwa lata starsza! – jeszcze mi będzie się tu wywyższać. 


- Ach tak!? To chyba powinnaś dawać przykład młodszej siostrze! Żeby na przykład nie kraść. A skoro już mowa kradzeniu. Ty złodziejko!!! 

- Proszę cię siostra, przycisz się. Nie lubię krzyków. Idź do swojego pokoju i przy okazji sprzątnij tę górę śmieci walających się za drzwiami.

Zgrzytnęłam zębami. NIKT NIE BĘDZIE MI ROZKAZYWAŁ. To moje motto. Ale cóż, trzeba będzie posłuchać siostruni. Przecież to część planu. Oj, zaskoczy się dziewczyna. Pokażę jej jak bardzo się myliła co do mnie.

 Odwróciłam się i wymaszerowałam z pokoju. Nie będę wam opowiadać  jak to wszystko układałam. A kiedy wreszcie skończyłam, chciałam wyjść jak zwykle do lasu. Była już w drodze do drzwi wyjściowych ale zatrzymał mnie głos Amy. 

- A ty gdzie?

- A co? – zapytałam zaczepnie. Ech, jak ja nienawidzę udawać głupiej.

- Jestem ciekawa gdzie się udajesz – powiedziała z udawaną troską. 

- Gdzieś gdzie ciebie nie ma – krzyknęłam jej w twarz. Ta odsunęła się z odrazą.

- Nigdzie nie wychodzisz. Musisz posprzątać – uśmiechnęła się chytro.

- Od kiedy ty tu rozkazujesz?! – starałam się by w moim głosie zabrzmiała gorycz.

- Od czasu, gdy Chejron mianował mnie grupową. I kazał ci przekazać, że nawet jeśli zechcesz wyzwać mnie na pojedynek to  nic z tego. 

To był dla mnie jak cios miecza. Jak on mógł mi to zrobić?! Wiedział, że ja nie słucham nikogo a on sam nie lubił gdy łamałam zasady. Teraz jestem zmuszona non stop to robić. Sally! Przestań! To ona tak na ciebie działa. Pamiętaj plan. Masz do wypełnienia plan zemsty. Pamiętaj. Nie no, już zaczynam gadać sama do siebie! Naprawdę , ta dziewczyna jest dziwna. 

Udałam zrozpaczoną i skierowałam się w stronę pokoi, przy okazji łapiąc starą miotłę opartą o ścianę.
To będzie straszny dzień.


Oto kolejny rozdział! Mam nadzieję, że podobał się wam. Przepraszam za błędy i powtórzenia.

2 komentarze = nowy rozdział

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny rozdział. Nie mogę doczekać się next, cieszę się, że piszesz. Życzę weny i pozdrawiam
    ~Nati~

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :D
    Genialny rozdział :D
    Ale jak ja nie znoszę tej Amy, i ten jej tekst "siostrzyczko, to siostrzyczko tamto" xd xdx xd
    Genialne^.^ Czekam na nexta xd
    ~Hayden

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę tej jędzy "Amy". "Masz to posprzątać". Biedna Sally
    Nie wiem jak mogłaś jej to zrobić, ale cóż taka twoja wyobraźnia
    Jakbyś mogła to powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach
    Duuuuuuuuuuuuuuuuuuużo weny ci życzę kochana
    Kasiali

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj,
    fajnie, fajnie. Ale ta Amy działa mi na nerwy!! Okropna jest. Też nie lubię jak mną się pomiata. Mam nadzieje, że Sally opracuje coś wrednego.
    No lecę czytać dalej.
    Pozdrawiam Irma.
    pisanieff.blog.pl

    OdpowiedzUsuń