Szłam szybko w kierunku domku
Hadesa. O nie, ta dziewczyna nie będzie mi się tu rządzić. Jeszcze będzie mi
wydawała rozkazy. Pożałuje tego. Kiedy się wściekałam do mojej głowy „wpływały”
najgorsze scenariusze. Na nieszczęście, w takich momentach umiałam w ograniczonym
stopniu przewidywać najgorszą przyszłość . Teraz ukazała mi się Amy. I nie
uwierzycie, obok niej stała… Daisy. Podawały sobie ręce. Tylko nie przyjaźń. Te
dwie, jako przyjaciółki?! Mogłabym się pomodlić do ojca lub do Apolla, no w
końcu jest bogiem przepowiedni, by to nie była prawda. Żeby to był jeden z tych
przypadków, w których się myliłam. Dla was może to nie jest jakiś straszny
scenariusz ale dla mnie tak. I pewnie dziwicie się, jak można wściekać się na
dziewczynę, którą dopiero się poznało.Można, ja mogę.
Doszłam do mojego domku. No od
teraz nie całkiem mojego. Otworzyłam szarpnięciem drzwi i wmaszerowałam do
środka, przy okazji trzaskając drzwiami jak najgłośniej się dało.
Opiszę wam jeszcze plan tego miejsca. Ma on trzy pokoje + łazienka.
Jeden to taki wspólny, znajduje się w centrum. Od niego wychodzą trzy drzwi.
Dwa prowadzą do oddzielnych pokoi a pozostałe do łazienki. Mój pokój znajduje
się po lewej stronie. Nie wiecie ile czasu poświęciłam, by jakoś poukładać te
wszystkie rzeczy na półkach. Chociaż nie mam ich za wiele, to nienawidzę
układać. Uwielbiam mój pokój chociaż rzadko z niego korzystam. W nim znajduje
się wielkie okno, które wychodzi na las. Niestety w drugim pokoju nie ma
takiego. Są tylko trzy średniej wielkości okienka. Dlatego wole mój pokój od tamtego.
Pierwsze spojrzenie na „nasz”
główny pokój wprawiło mnie w jeszcze większy gniew. Moje wszystkie rzeczy
leżały bez ładu i składu na środku pomieszczenia. Natychmiast skierowałam się w
stronę mojego pokoju. Wparowałam do niego i zamarłam. Na mojej kanapie
rozsiadła się, jak księżniczka na tronie, Amy. Ta na mój widok uśmiechnęła się
krzywo i wstała.
- Och, witaj siostrzyczko. Jak
miło cię poznać – powiedziała i się odwróciła i zaczęła oglądać pomieszczenie –
mam przepiękny pokój, prawda?
A więc tak gramy. Nie myślcie
sobie, że jestem osobą, która daje się ponieść emocją. Tylko jeśli coś okropnie
mnie wkurzy, to lepiej się nie zbliżać. Choć na to nie wygląda, jestem bardzo
rozsądna. Zawsze, albo raczej zazwyczaj, planuję, każde posunięcie i
wypowiedziane słowa. Jestem mistrzynią ukrywania i manipulowania swoimi
emocjami. W ciągu sekundy mogę się zmienić z rozwścieczonego konia w cichą jak
myszkę. Jednak rzadko to robię z zewnątrz. To znaczy, że ktoś może to zobaczyć.
To moja mocna strona. Większość myśli, że jak mnie rozwścieczy to wpadam w szał
i nad sobą nie panuję. I wszystkich utrzymuję w takim przekonaniu. Użyje mojego
planu tylko wtedy, kiedy będzie to potrzebne.
A
wiedzcie, że udawanie wściekłej to nie jest wcale takie łatwe zadanie. Miałam jednak
dużo czasu by to opanować. Tak więc, nie dałam po sobie poznać, że się
zamyśliłam i zaczęłam na nią naskakiwać.
- Wynoś się natychmiast z mojego
pokoju! – darłam się, najgłośniej jak mogłam.
- Kochanie, przecież to jest mój
pokój. Siostrzyczko uspokój się – zachowywała się tak jak córka Afrodyty. A ich
szczególnie nie lubię.
-Nie mów do mnie siostrzyczko!
- Ale mogę! Wiedz, że jestem o
dwa lata starsza! – jeszcze mi będzie się tu wywyższać.
- Ach tak!? To chyba powinnaś
dawać przykład młodszej siostrze! Żeby na przykład nie kraść. A skoro już mowa
kradzeniu. Ty złodziejko!!!
- Proszę cię siostra, przycisz
się. Nie lubię krzyków. Idź do swojego pokoju i przy okazji sprzątnij tę górę
śmieci walających się za drzwiami.
Zgrzytnęłam zębami. NIKT NIE
BĘDZIE MI ROZKAZYWAŁ. To moje motto. Ale cóż, trzeba będzie posłuchać siostruni.
Przecież to część planu. Oj, zaskoczy się dziewczyna. Pokażę jej jak bardzo się
myliła co do mnie.
Odwróciłam się i wymaszerowałam z pokoju. Nie
będę wam opowiadać jak to wszystko
układałam. A kiedy wreszcie skończyłam, chciałam wyjść jak zwykle do lasu. Była
już w drodze do drzwi wyjściowych ale zatrzymał mnie głos Amy.
- A ty gdzie?
- A co? – zapytałam zaczepnie.
Ech, jak ja nienawidzę udawać głupiej.
- Jestem ciekawa gdzie się
udajesz – powiedziała z udawaną troską.
- Gdzieś gdzie ciebie nie ma –
krzyknęłam jej w twarz. Ta odsunęła się z odrazą.
- Nigdzie nie wychodzisz. Musisz
posprzątać – uśmiechnęła się chytro.
- Od kiedy ty tu rozkazujesz?! –
starałam się by w moim głosie zabrzmiała gorycz.
- Od czasu, gdy Chejron mianował
mnie grupową. I kazał ci przekazać, że nawet jeśli zechcesz wyzwać mnie na
pojedynek to nic z tego.
To był dla mnie jak cios miecza. Jak
on mógł mi to zrobić?! Wiedział, że ja nie słucham nikogo a on sam nie lubił
gdy łamałam zasady. Teraz jestem zmuszona non stop to robić. Sally! Przestań! To
ona tak na ciebie działa. Pamiętaj plan. Masz do wypełnienia plan zemsty. Pamiętaj.
Nie no, już zaczynam gadać sama do siebie! Naprawdę , ta dziewczyna jest
dziwna.
Udałam zrozpaczoną i skierowałam
się w stronę pokoi, przy okazji łapiąc starą miotłę opartą o ścianę.
To będzie straszny dzień.
Oto kolejny rozdział! Mam nadzieję, że podobał się wam. Przepraszam za błędy i powtórzenia.
2 komentarze = nowy rozdział
Bardzo fajny rozdział. Nie mogę doczekać się next, cieszę się, że piszesz. Życzę weny i pozdrawiam
OdpowiedzUsuń~Nati~
Hej :D
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział :D
Ale jak ja nie znoszę tej Amy, i ten jej tekst "siostrzyczko, to siostrzyczko tamto" xd xdx xd
Genialne^.^ Czekam na nexta xd
~Hayden
Nienawidzę tej jędzy "Amy". "Masz to posprzątać". Biedna Sally
OdpowiedzUsuńNie wiem jak mogłaś jej to zrobić, ale cóż taka twoja wyobraźnia
Jakbyś mogła to powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach
Duuuuuuuuuuuuuuuuuuużo weny ci życzę kochana
Kasiali
Witaj,
OdpowiedzUsuńfajnie, fajnie. Ale ta Amy działa mi na nerwy!! Okropna jest. Też nie lubię jak mną się pomiata. Mam nadzieje, że Sally opracuje coś wrednego.
No lecę czytać dalej.
Pozdrawiam Irma.
pisanieff.blog.pl